Nastała moda a wręcz szał na detoks sokowy. Osobiście obserwuję, że dopada nawet dietetyków. Aczkolwiek tutaj wierzę bardziej w zboczenie zawodowe i chęć testowania tego z czym podopieczni się stykają i na co są namawiani licznymi reklamami. Zdecydowanie poza teorią dobrze mieć jakiekolwiek doświadczenie w wielu kwestiach, również ta jest godna sprawdzenia, aby nie być gołosłownym. Jednak tym razem ja posłużę się tylko teorią.

Firmy oferujące diety sokowe, detoksy sokowe i tym podobne wyrastają jak grzyby po deszczu. Każdego dnia ktoś sławny w mediach reklamuję jedną z takich firm, konkurencja jest potężna, różnice minimalne. Ceny są bardzo zbliżone (bardzo wysokie!) skład samych soków minimalnie się różni, a sama metoda produkcji jest ta sama. Głównym tajnikiem są wolne obroty wyciskarki oraz ograniczony dostęp powietrza podczas pozyskiwania soku z surowca, co zapewnia zachowanie więcej składników mineralnych niż w tradycyjnych sokach. I tutaj mamy pierwszy plus. Produkty te są bardziej wartościowe od tradycyjnych soków, nie zawierając konserwantów, dodatków cukru, barwników itp. Jednak to nadal tylko ekstrakt z owoców i warzyw, pozbawiony wielu innych cennych składników. Mimo zapewnień producentów, w procesie produkcji w pewnym procencie ulegają stratom witaminy i składniki mineralne, a co najważniejsze, soki te są pozbawione błonnika, a ten jest niezbędny w codziennej diecie (poza osobami wymagającymi diety ubogoresztkowej). Błonnik choćby dla osób chcących na wiosnę zredukować masę ciała pomaga:

  • utrzymać w ryzach apetyt,
  • daje uczucie sytości,
  • reguluje dobowy rytm wypróżnień (jest wskazany dla osób z zaparciami-koniecznie zwiększyć podaż płynów),
  • ponadto obniża frakcje cholesterolu LDL,
  • obniża poposiłkowy poziom glukozy we krwi, zmieniając indeks i ładunek glikemiczny posiłku

Sok niezależnie od metody produkcji jest tego błonnika pozbawiony (w odróżnieniu od miksowanych koktajli czy smoothie). Sprawdzać się takie rozwiązanie będzie natomiast u osób, które z różnych powodów muszą błonnik w diecie ograniczać, a zjedzenie dla nich surowych owoców lub surówki wiązać się będzie z poważnymi dolegliwościami trawiennymi. Skoro wiadomo, że produkt ten pozbawiony zostaje błonnika który obniża glikemię i daje uczucie sytości, należy jasno powiedzieć, że po wypiciu takiego soku będziemy po prostu wściekle głodni, dostarczymy poza minerałami i witaminami głównie cukru, po którym niestety w konsekwencji będzie podwyższenie poziomu glukozy, następnie insuliny w celu obniżenia tej pierwszej i w bardzo krótkim czasie organizm będzie szukał kolejnej dawki energii tworząc błędne koło. Jednak zakładamy, że nikt mający problemy z cukrem lub samą cukrzycę nie sięga po takie rozwiązania. A więc jeśli taki detoks sokowy podejmie osoba zdrowa i trwa on 1-3 dni, uda jej się na nim wytrwać walcząc z uczuciem głodu, a później nie rzuci się na jedzenie rekompensując sobie ten trudny czas... Co zyskuje? Przede wszystkim tzw uczucie lekkości, które jest niczym innym jak pozbyciem się zalegającej treści jelit oraz odciążeniem organizmu ciągłym trawieniem stale dostarczanych pokarmów.

Temat można poruszyć bardziej szczegółowo, pytanie tylko czy warto? Czy nie posiadasz tańszych i łatwiejszych narzędzi, które pomogą ci osiągnąć, najczęściej deklarowany efekt czyli „uczucie lekkości”. I czy nie lepiej na stałe wprowadzić nawyki, które pozwolą czuć ci się lekko na co dzień ? Wybór należy do ciebie. W następnym wydaniu podpowiem jak osiągnąć ten stan po niższych kosztach, a później jak zachować go na stałe.